Dialekty niemieckie – duma kulturowa czy przeszkoda komunikacji wewnętrznej?

Język niemiecki był w 2014 r. językiem ojczystym dla niemal 100 milionów osób, zaś dla 15 milionów osób służył jako język obcy. Dość tylko powiedzieć, że ojczysta mowa Goethego jest jedną z najmocniej reprezentowanych w Europie – obok języków: angielskiego, hiszpańskiego, francuskiego, włoskiego i rosyjskiego jest to jeden z najczęstszych języków na naszym kontynencie, zaś za sprawą silnej pozycji Niemic w Europie – również jednym z najbardziej przydatnych. Ale jak w każdym popularnym języku, także i Niemcy natrafiają na liczne problemy komunikacyjne. Duże rozsianie naturalnie wpływa na powstawanie lokalnych dialektów. Czy są one przeszkodą w ogólnoniemieckiej komunikacji? Sprawdźmy dialekty niemieckie i ich wpływ na porozumiewanie się w tym języku między mieszkańcami różnych regionów.

Dialekty niemieckie – przy takim rozproszeniu rozbicie musiało nastąpić!

Jeśli spojrzeć na populację Europy, tylko dwa kraje posiadają większą populację od Republiki Federalnej Niemiec: Rosja i Turcja. Trzeba jednak oddać, że obydwa państwa znajdują się na terenie Europy tylko częściowo, a także nie wchodzą w skład Unii Europejskiej, dlatego śmiało możemy mówić o Niemczech jako najludniejszym państwie na Starym Kontynencie. Niemal 80 milionów ludzi (dwukrotnie więcej niż w Polsce) to jednak nic w porównaniu ze światem niemieckojęzycznym, którego populacja sięga niemal 120 milionów! Jest to możliwe za sprawą rozpowszechnienia języka niemieckiego – jest on używany jako język urzędowy w następujących krajach:

  • Niemcy,

  • Austria,

  • Belgia,

  • Liechtenstein,

  • Luksemburg,

  • Szwajcaria.

Pamiętajmy także, że jest on wykorzystywany (nawet oficjalnie, choć nie jako język urzędowy) w kolejnych licznych państwach i organizacjach międzynarodowych:

  • Unia Europejska (język urzędowy oraz roboczy),

  • Polska (język pomocniczy w 22 gminach na terenie województwa opolskiego),

  • Włochy (język urzędowy w regionie Trydent-Górna Adyga),

  • Francja (język regionalny w regionie Alzacja),

  • Słowacja (język urzędowy w gminie Krahule/Blaufuß),

  • Dania (język administracyjny w regionie Szlezwik Północny),

  • Watykan (język oficjalny Gwardii Szwajcarskiej),

  • Namibia (język urzędowy do 1990 r.),

  • Paragwaj (oficjalny drugi język w autonomicznych koloniach menonickich),

  • Brazylia (język społeczności lokalnych).

Hochdeutsch – co mają do tego dialekty niemieckie?

Chociaż rozproszenie języka niemieckiego jest ogromne, to jednak można wyróżnić jedną odmianę, która jest rozumiana (i nawet nauczana) w każdym kraju niemieckojęzycznym – odmianę hochdeutsch, czyli język wysokoniemiecki. Co ciekawe, literacka odmiana języka niemieckiego jest oparta na Biblii Marcina Lutra i to właśnie ona spaja wszystkich użytkowników tego języka. A jakie jeszcze dialekty możemy wyróżnić?

  • alemański (używany w Szwajcarii i Liechtensteinie),

  • bawarski (popularny w Bawarii i Austrii),

  • górnofrankijski,

  • środkowofrankijski,

  • dolnoniemiecki.

Tych pięć dialektów w połączeniu z językiem wysokoniemieckim składają się na świat niemieckiej mowy. I choć wszystkie zdają się brzmieć podobnie, to jednak różnice są momentami diametralne i przejawiają się głównie w wymowie i różnicach leksykalnych. I tak, chociażby „Moin” oznacza w niektórych regionach Niemiec to samo co „Hallo”, zaś „Servus” zastępuje codzienne „Tschüs”.

Język wysokoniemiecki, czyli odmiana literacka

Chociaż wielu adeptów języka niemieckiego po krótkim pobycie w Bawarii zaczyna odczuwać zrezygnowanie, to jednak nie powinniśmy mieć powodów do zmartwień. Wprawdzie różnice w wyrazach i ich wymowie są odczuwalne na każdym kroku, to jednak Bawarczycy czy Szwajcarzy nie posługują się zupełnie odmiennym językiem. Mało tego – znają doskonale standardowy język niemiecki, bowiem jest on zwyczajowo nauczany w szkołach.

Można tę sytuację porównać do różnic językowych w języku polskim:

  • podczas, gdy standardowo odczytujemy słowo „trzeci” rozpoczynając od głosek „trz”, znajdują się regiony, w których wymawia się to jako „cz”,

  • wiele regionów posiada własne naleciałości językowe (np. poznańskie „tej”),

  • wszelkiego rodzaju gwary wymagają od innych użytkowników języka polskiego szczególnego skupienia (a niekiedy także i wytłumaczenia co poniektórych słów).

Ale czy gwary w języku polskim utrudniają wzajemne zrozumienie? Tutaj odpowiedź jest nadzwyczaj prosta: bynajmniej. Wszelkie różnice jedynie urozmaicają zasoby języka polskiego – choć nie da się ukryć, że dla mieszkańcom z północy kraju zrozumienie gwar góralskich nie przychodzi zbyt łatwo.

Czy dialekty niemieckie tworzą problemy komunikacyjne?

Podobnie sprawa wygląda w zakresie języka niemieckiego – choć ludność pochodząca z Kilonii potrzebuje niekiedy więcej czasu na zrozumienie słów Bawarczyków, to jednak wzajemna komunikacja nie jest niemożliwa. Koniec końców, wszyscy posługują się tym samym językiem wynikającym z podobnych doświadczeń historycznych i kulturowych. Język regionalny jest zatem jedynie pewnym, dość subtelnym, sposobem zaakcentowania swojej autonomii – użytkownicy dialektu dolnoniemieckiego podkreślają swoją lokalną kulturę, lecz nie uniemożliwiają innym użytkownikom języka swobodnej komunikacji. I nawet jeśli czasem niektóre dialekty stają się obiektem żartów, to jednak nie ma to w sobie nic z zawiści czy lokalnej ksenofobii. W końcu my również żyjemy w odwiecznym dylemacie: „na dwór”, czy „na pole”?